in-the-mood-for-love.-farewell-rehearsal-is-bitter-as-well-as-its-reality

Dlaczego musiałam wyjechać do Hongkongu?

Jest wiele powodów, dla których zdecydowałam się samodzielnie wyruszyć właśnie do Hongkongu. Z jednej strony moja decyzja była podytkowana tym, że chciałam mieć lepszy kontakt z językiem chińskim i popracować nad swoim poziomem. Miałam również w planach skończenie drugich studiów, jako, że te na UW nie wydały mi się wystarczające. Dodatkowo, Hongkong zdawał się być miejscem bezpiecznym, o stosunkowo przychylnej polityce migracyjnej, gdzie większość ludzi lepiej czy gorzej, ale posługuje się językiem angielskim.

Tak naprawdę jednak to duży wpływ miałam na mnie również twórczość znanego hongkongskiego reżystera Wong Kar Wei’a. Z jego twórczością miałam okazję dopiero zapoznać się w trakcie moich studiów w Polsce. Tak naprawdę nawet nazwa tego bloga została zainspirowana jednym z filmów Wonga, o czym pisałam przy okazji postu nt. Chungking Mainsons.

Od momentu obejrzenia mojego pierwszego filmu – Spragnieni Miłości (2000), świat kreowany przez Wonga kompletnie mnie zaafascynował i pomimo, że jest to film inny od wcześniejszych jego produkcji, magia tak naprawdę jest obecna w każdym jego filmie.

maggie-cheung-2

Spragnieni Miłości (In the mood for love) to film, w którym tak właściwie nie do końca chodzi o fabułę, albo przynajmniej jak dla mnie fabuła nie miała aż tak wielkiego znaczenia. To gra kolorów, dźwięków, efektów, emocji przelanych na ekran. To wgląd w niesamowicie bujną oraz wrażliwą wyobraźnię reżysera. Po obejrzeniu filmu pozostaje to uczucie nienasycenia, braku satysfakcji; uczucie kiedy prawie czegoś dotknąłeś, ale jednak nie do końca. Taka jest też właśnie relacja między dwoma głównymi bohaterami sportretowanymi przez wybitnych aktorów hongkongskich Tony Leung’a (Pan Chow) oraz Meggie Cheung (Pani Chan). Scena, z ich udziałem kiedy podróżują taksówką zaliczana jest do jednych z najbardziej romantycznych scen w historii kina.

24th+Hong+Kong+Film+Award+Presentation+Ceremony+81J0-7ZNP_Vl in-the-mood-for-love-06-g

Akcja filmu toczy się w latach sześćdziesiątych i to również dodaje smaczku swojego rodzaju „staromodnej” klasyki. Wątek zdrady jest przykrywką by rozproszyć uwagę widza i tylko subtelnie opowiedzieć historie o społzcnych konwenansach w społeczeństwie chińskim tego okresu.  Co prawda „follow up”, czyli film 2046 (2004) dzieje się już we wsółczesności i nadal jest całkowicie odjechany i niesamowity, ale i tak będę zawsze traktować „Spragnionych Miłości” jako ten najważniejszy film z trylogii.

Całości dopełnia niesamowita bardzo bogata w „nasycone” dziwięki muzyka. Główny utwór –
„Yumeji’s theme” został napisany przez japońskiego kompozytora  Shigeru Umebayashi. Utwór po części minimalistyczny, po części w zupełnie barkowy sposób przepełniony dzwiękiem. Trochę tak jak relacja pomiędzy głównymi bohaterami – trochę niedopowiedziana, delikatna, a z drugiej strony niezwykle intensywna; bardzo ulotna i nienamacalna, a z drugiej strony wywołująca poczucie winy.

Film niewątpliwie wywarł na mnie ogromne wrażenie i zapoczątkował moją fascynację filmami Wan Kar Wei’a a następnie Hongkongkiem w ogóle. Pomimo tego, że Hongkong tak naprawdę nie jest esencją jego filmów to jednak stanowi bardzo wyraźne tło i kontekst.

Tym wpisem chciałabym zapoczątkować na blogu nowy cykl filmowy z recenzjami ciekawych filmów związanych z Hongkongiem. Dajcie znać co myślicie na ten temat i czy taki cykl by Was zainteresował? Wong Kar Wei wybietnie sprawił, że mój pociąg do wiedzy o Hongkongu stał się bardzo mocny i to chyba nawet na tyle, że ostatecznie zainspirował mnie do tego by w końcu odwiedzić to miejsce. A kiedy to już się stało zafascynować mnie do tego stopnia, że rozważyłam podjęcie studiów oraz pracy tutaj.

Widzieliście film? Jakie jest Wasze opinia o „Spragnionych miłości”? Macie jakiś ulubiony film Wong Kar Wei’a?

Film z angielskimi napisami można w całości obejrzeć na Youtubie.

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • Pisz recenzje koniecznie! Podoba mi się wizja odkrywania Hongkongu z perspektywy kultury :)

  • norvid

    Będę niecierpliwie wyczekiwać na twój cykl recenzji, jako że sama interesuje sie chińską kinemtografia. Czy moglabys popełnić też kiedyś jakąś notke dotyczącą nauki mandaryńskiego? Jak się go uczyłaś, ile czasu zajeło ci dojście do komuniaktywnego poziomu? Jakie strategie i materialy polecasz?

    • To doskonały pomysł! Chętnie napiszę coś więcej już dodałam do swojej listy tematów :)

  • Marek Wyszyński

    To następny John Woo? :) Jeszcze kilka filmów WKW mam przed sobą, ale “Spragnieni miłości” to zdecydowanie mój numer 1. 2046 był dla mnie już trochę za dziwny?

    A filmy Zhanga Yimou oglądasz?

    • Tak widziałam kilka m.in House of Flying Daggers do którego muzykę również pisał Shigieru Umbeyashi. :) Polecasz któryś szczególnie?

      • Marek Wyszyński

        Niestety, nie widziałem zbyt wielu. W zasadzie tylko Dom Latających Sztyletów i Hero, które jest jednym z moich najbardziej ulubionych filmów ever (chociaż dla mnie cokolwiek z Maggie Cheung albo Gong Li ma juz dużego plusa na starcie :)). A koarzysz Ashes of Time, WKW?

        • Tak film kojarzę, ale go nie widziałam. Warto? Uwielbiam Leslie Cheunga! On jest wielki

          • Marek Wyszyński

            To jest wuxia w wykonaniu Wong Kar Waia, więc kino podwójnie specyficzne, ale jeśli lubisz i jedno i drugie, to się nie zawiedziesz.

            Ja muszę się zabrać za The Grandmaster. Ciekaw jestem, jak WKW wychodzi kino kung-fu. No i ta obsada.

  • Jakbym czytała wpis o sobie – z tym, że nie wyemigrowałam do HK a jedynie marzyłam by go odwiedzić z tych samych powodów 😉 Uwielbiam Wong Kar Waia!! Pisałam o tym w tym wpisie https://polacosdepolonia.wordpress.com/2014/07/25/ucieczka-z-hong-kongu/
    Mój ulubiony film to Fallen Angels, ale In the Mood for Love też bardzo lubię :)

    • Jowita, w takim razie musisz koniecznie odwiedzić Hongkong! Sama planuje być może stworzyć jakąś desygnowaną wycieczkę “Śladami WKW” ! To by było coś :)

  • Wygląda na to, że muszę nadrobić braki w swojej azjatyckiej edukacji i urządzić sobie Wong Kar Waiowy weekend :)

    • Koniecznie. Obiecuję, że na pewno dostarczę również recenzję innych filmow WKW

  • Koniecznie muszę zobaczyć ten film. Theme cudowny <3

  • Adrianna Jaworska

    Przepraszam, nie do końca związane z tym postem, ale mam takie pytanie: czy nie znasz może Polki albo Polaka w HongKongu, którzy za uzgodnioną opłatą zgodziliby się oprowadzić po mieście dwoje Polaków (małżeństwo w średnim wieku, niezwykle ciekawe świata i bardzo lubiące zwiedzać i chodzić), pokazać główne atrakcje, polecić jakieś restauracje, wyjaśnić, jak najlepiej poruszać się po mieście, etc. Jeśli tak, to czy mogłabym Cię poprosić o wiadomość na maila (będę ogromnie wdzięczna!): adrianna.jaworska@gmail.com

    • Pani Adrianno niestety jedyna osoba, jaka znam i sie zajmowala wycieczkami
      nie przebywa w tej chwili w Hongkongu. Bardzo prosze o maile bezposrednio na
      moja skrzynke mailowa badz na Facebooku. Chetnie odpowiem na wszystkie
      zapytania (czasem z opoznieniem za co z gory przepraszam)

  • Adela Tomoda

    Uwielbiam film “Spragnieni miłości”! Oglądałam go na długo przed przyjazdem do Hong Kongu i wtedy nawet nie przypuszczałam, że kiedyś się tu znajdę. Szczerze mówiąc nie zwróciłam wówczas uwagi, że akcja filmu dzieje się w HK, a to co mnie w tym filmie urzekło, to oprócz muzyki, cudowne stroje głównej bohaterki. Stały się one inspiracją do moich i mojej siostry pierwszych prób krawieckich. Ona została projektantem, ja inżynierem i teraz mieszkam w HK. Tak to się dziwnie poukładało :) Ps. Uwielbiam też twojego bloga, choć nie dużo na nim publikujesz (rozumiem praca 😉 ). Twoje wpisy są dla mnie bardzo inspirujące do poznawania Hong Kongu, choć nie planowałam się tu znaleść, a przywiodła mnie tu miłość do męża, który został tu wysłany do pracy. Z twojego bloga widzę, że jesteś bardzo mądrą, pracowitą i inspirującą osobą. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i samych sukcesów, prywatnych i zawodowych. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś poznać Cię osobiście. Pozdrawiam!

    • Hej Adela,

      Tego dnia kiedy przeczytalam Twoj komentarz zrobilo mi sie tak bardzo
      bardzo milo. Mialam zly dzien w pracy a Twoj komentarz mi od razu „rozjasnil”
      dzien. Przepraszam za zwloke w odpowiedzi! Ja rowniez zycze Tobie samej
      przyjemnosci z poznawania Hongkongu i radosci z mieszkania tutaj. Mam nadzieje,
      ze milego spotkania wkrotce! J

  • Adrianna

    super wpis, bardzo miło się czyta i jestem bardzo za tym, żeby powstał taki cykl z recenzjami, albo chociaż nakierować na jakieś wartościowe produkcje, pozdrawiam ciepło!:D

  • Krzysiek Trutkowski

    To jeszcze mogłaś napisać, czy przewidujesz po bajecznej karierze w Hong Kongu wrócić do Polski, czy to już była typowa podróż w jedną stronę?

    Niestety z twórczością Wong Kar Wei’a nie jestem zaznajomiony, ale jeśli film jest w nastroju „Yumeji’s theme” to muszę to szybko nadrobić, czekam na kolejne dobre tytuły :)

    • Tak, wlasnie jestem na wakacjach w Polsce i sobie uswiadamiam jak bardzo tesknie rowniez za Polska. W Warszawie jest naprawde super! :)
      Tak wydaje mi sie ze sciezka dzwiegowa dosc dobrze reprezentuje nastroj tego filmu :)

      • Krzysiek Trutkowski

        Warszawa rzeczywiście jest piękna, ale może warto odpocząć od miejskich zgiełków? Mazury, czy Tatry są dobrą odskocznią dla tych wszystkich betonowych widoków :)

  • Ewa Walas

    HK jest esencją mojego ulubionego filmu Wong Kar Weia ,Chungking Express.

    https://www.youtube.com/watch?v=6pBeOHC2BWo

    https://www.youtube.com/watch?v=Bjd7PFf_TFw

    Człowiek odpowiedzialny w dużym stopniu za magie w filmach Wong Kar Weia:

    https://www.youtube.com/watch?v=8tqmBHZGx04