image

Mój mąż z Hongkongu

Wpadł mi ostatnio w ręce artykuł na temat mieszanych małżeństw w Hongkongu. Autor twierdził, że takie małżeństwa narażone są na dodatkowy stres wynikający z różnic kulturowych oraz niedopasowanych oczekiwań wynikających z przyzwyczajeń wyniesionych z kraju pochodzenia. Trochę mnie zdziwił wydźwięk artykułu i tak podejrzewam, że autor pewnie mentalnie zatrzymał się w latach 60tych.

Tak naprawdę temat nie jest nowy, ponieważ takich par jest w Hongkongu dość sporo. Hongkong posiada dość spory odsetek ekspatów z krajów Zachodnich oraz imigrantów z innych krajów azjatyckich. Naturalnie społeczeństwo jest, więc bardziej różnorodne niż w innych krajach tego regionu świata. Pary mieszane, gdzie jeden partner pochodzi z kraju zachodniego a drugi z Hongkongu/innych zakątków to integralna część tego społeczeństwa.

Mam dla Was dzisiaj wyjątkowy wywiad z Paulina, autorką bloga My Hong Kong Husband. Paulina jest Polką, która poślubiła Hongkongczyka i postanowiła opisać swoje przeżycia z mężem na blogu. Paulina mieszka z mężem w Stanach i pisze po angielsku. Jej blog oprócz bardzo ciekawych i wesołych historii z życia wielokulturowego związku, jest również platformą komunikacyjną dla międzynarodowych związków. Bardzo dziękuję Paulinie, że dziś zgodziła się nam trochę przybliżyć swoją historię w języku polskim.

10305073_237585606431904_2119263446600673169_n

Kasia: Jak się poznaliście z mężem?

Paulina: ‘Oficjalnie’ poznaliśmy się przypadkiem w pociągu podczas kontroli biletów, ale z czasem okazało się, ze zetknęliśmy się ze sobą wirtualnie a także przez wspólnych znajomych. Nie tylko pisaliśmy na tym samym forum, ale również przez media społecznościowe zobaczyliśmy, ze mój kolega i jego koleżanka są znajomymi. Często śmieję się, że nasz związek to ‘do trzech razy sztuka’, ponieważ los probowal nas połączyć dwa razy i udało się to dopiero dzięki braku znajomości języków obcych w PKP.

K: Długo zajęło Ci podjęcie decyzji o „rzuceniu dotychczasowego życia” i wyjazdu w nieznane za miłością?

Powiem naiwnie, że nie. Wiążąc się z Azjata, który wtedy był w trakcie studiów w Stanach musiałam myśleć o tym co będzie dalej, gdzie będziemy mieszkać, jakie prawa będziemy mieć, jakie są nasze szanse na znalezienie pracy, które miejsce jest najbardziej ‘przyjazne’ parom takim jak my itd. Byłam przygotowana, ze pewnego dnia raczej opuszczę Polskę, nie wiedziałam jedynie czy udam się na wschód czy na zachód.

image-19

K: Jak zareagowali Twoi rodzice oraz przyjaciele na wiadomość o ślubie z obcokrajowcem?

P: Moja rodzina i znajomi kochają mojego męża, rodzice nazywają ‘synusiem’’. Dalsza rodzina była trochę zdziwiona, ale również otwarta. Jedyna osoba, która nie wie o ślubie jest moja 96letnia prababcia – mimo, ze zaakceptowała mój wybór i wie, ze to dobry mężczyzna to nie sadze, by była w stanie to zrozumieć.

K: Jak zareagowała rodzina Singa?

P: Wybacz, ale zaśmiałam się pod nosem. Reakcje były przeróżne: jego ojciec nazwał mnie ‘dobrej jakości zona’, siostra mu mówiła, ze na mnie nie zasługuje, dziadkowie od strony ojca narzekali drugiemu wnusiowi, ze ja przynajmniej wiem jak ogarnąć mieszkanie a jego zona nic nie robi i z drugiej strony była moja teściowa. Kobieta niesamowita, Sing jej zawsze powtarzał, ze wyjdzie tylko za ‘biała’, wiec moje pochodzenie nie było dla niej zaskoczeniem. Gorzej było z jej wyobrażeniem o przyszłej żonie. Powiem tak: jej oczekiwania wobec przyszłej synowej są jak znalezienie dużego pokoju w hotelu z prawdziwego zdarzenia w Hong Kongu za niska cenę – nierealne. Każda potencjalna wybranka to w jej oczach raczej taki hostel w Chungking Mansions niż Mandarin Oriental, którego by chciała. Był nawet moment, ze powiedziała mu by się ze mną nie żenił. Na szczęście z czasem się dogadaliśmy i jej ostatnia wizyta była nawet przyjemna.

K: W Hongkongu, zresztą nie tylko, gdyż w Stanach również, pary typu mężczyzna Europejczyk czy Amerykanin– kobieta Azjatka to zjawisko dość często spotykane. W odwrotnej kombinacji jednak bardzo rzadko. Jak myślisz, dlaczego tak jest?

P: To tylko moja osobista opinia, ale z tego, co zauważyłam to stereotypy i nieśmiałość. Stereotypy, które zachodnie kobiety widzą w telewizji, czyli kujonowaty, słaby Azjata. Także stereotypowa biała nie jest materiałem na żonę – rozpustne, lubiące przygody na jedna noc. W hongkonskich filmach biała dziewczyna zawsze będzie uwodzicielsko patrzeć w kamerę i jeśli chodzi o nieśmiałość to wręcz niekiedy chorobliwe. Często piszą do mnie mężczyźni, którzy są zainteresowani jakaś dziewczyną, ale nie maja odwagi normalnie porozmawiać. To nie jest tak, ze boja się podejść do przypadkowej dziewczyny na ulicy, ale maja tez problem z porozmawianiem z koleżanką z pracy czy ze szkoły. Oczywiście, ze każdy jest inny, ale moim zdaniem to główne przyczyny.

(Przy tej okazji ciekawy komediowy youtubowy filmik Wong Fu Production traktujący o problemach z podrywaniem dziewczyn w multikulturowym kontekście :)

K: Czy miałaś taki moment, że odczułaś, że są pomiędzy Wami różnice kulturowe?

P: Na pewno były takie momenty, ale te różnice nie były na tyle znaczące by zapaść mi w pamięć. Być może to dlatego, ze Sing spędził ostatnie kilkanaście lat w Australii i Stanach, obracając się w innej kulturze, poza tym sama pochodzę z dość konserwatywnej rodziny. Czasem Sing się śmieje, ze jestem chińska zona w polskim ciele. Szczerze mówiąc więcej różnic kulturowych jest pomiędzy mną a teściowa niż pomiędzy mną a mężem. I tu dam radę każdej dziewczynie, która będzie decydować się na związek typu AsianMaleWhiteFemale: na 99% będzie to tranzakcja Kup 1, drugie gratis – mamusia w komplecie. Dopóki będzie żyła, będzie starała się mieć jakiś wpływ na Wasz związek, niekoniecznie musi odnieść sukces na tym polu, ale zawsze będzie próbowała dorzucić swoje „trzy grosze” i dobrą, w jej mniemaniu, radę. Właściwie to może być taka największa różnica kulturowa, teściowa z polskich żartów to taka chińska teściowa i niestety, ale trzeba to zaakceptować wiążąc się z Azjatą.

K: Czym według Ciebie najbardziej różni się kultura polska od kultury z Hongkongu?

Miałam problem z tym pytaniem, dlatego spytałam się o to samo Singa. Jak na prawdziwego Kantończyka przystało, jego odpowiedz dotyczyła jedzenia, a raczej pory posiłków. Do tej pory nie może się przyzwyczaić, ze w Polsce lunch nie jest czymś popularnym nie mówiąc już, ze pora posiłków nie jest stała. Moja teściowa, kiedy jest blisko dba by posiłki były ZAWSZE, ale to zawsze o stałej porze.

K: Jaki jest Twój sposób na rozwiązywanie wszelkich konfliktów, które mógłby ewentualnie wynikać z różnic kulturowych?

P: Jak w każdym związku podstawą jest rozmowa. Poza tym robimy listę argumentów, dlaczego cos jest dla nas ważne i próbujemy to potem ocenić, dla kogo to coś liczy się bardziej. Jeśli mi na tym naprawdę nie zależy, ale to ważne jest dla niego to jestem w stanie odpuścić i odwrotnie.

Nie wolno także zapominać o własnej kulturze na rzecz drugiej osoby, nie będzie tak, ze przestane obchodzić Boże Narodzenie i skupie się tylko na celebrowaniu kultury męża. Piękne w związkach międzykulturowych jest właśnie ta mieszanka, która otrzymujemy w życiu codziennym. W naszym domu będzie opłatek, ale tez ciastko księżycowe na Święto Środka Jesieni. Dodam jeszcze, ze trzeba pamiętać, by nie wszystko usprawiedliwiać, jako różnicę kulturową. Nie można wmawiać sobie, ze coś jest OK, jeśli takie zachowanie w przypadku Europejczyka czy Amerykanina byłoby uznane za niewłaściwe. Świetny przykład znajdziesz w książce Susan Blumberg-Kason ‘Good Chinese Wife’.

K: Dziękuję Tobie serdecznie za fajną rozmowę i podzielenie się własnym doświadczeniem i przemyśleniami. Życzę Tobie oraz mężowi cudownego Nowego Roku, a wszystkim międzynarodowym parom fantastycznego doświadczenia z okrywania kultury partnera :)

dsc1028

Jeśli chcecie zadać Paulinie inne ciekawe pytania możecie to zrobić w sekcji komentarzy poniżej.

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • Veut

    Z tego co wywnioskowałam z wywiadu, reakcje rodzin obu zakochanych na wieść o ich związku były raczej pozytywne lub neutralne. Mam zatem pytanko, czy znajomi zareagowali podobnie ? Czy zdarzały się jakieś nieprzyjemne sytuacje, jeśli tak to jakie i jak sobie z nimi radzić ?

    • Znajomi byli jak najbardziej na tak, zarowno moi jak i jego. Jesli chodzi o jakies nieprzyjemne sytuacje to tylko raz czy dwa w sieci padl komentarz, ze ja ‘zdradzam slowianska rase’ (to naprawde cytat), ale tak mnie to wbilo w ziemie, ze procz zignorowania nie wiedzialam co zrobic. Twarz w twarz nikt nigdy nic nie powiedzial, krzywdy nam nikt nie zrobil i musze powiedziec, ze mimo gapienia sie (bo kogo na pasterce ksiadz obchodzi jak jest Azjata w kosciele 😉 ) to nikt nie powiedzial nic co by moglo mi sprawic przykrosc. Jesli ktos ma negatywne podejscie to tylko w sieci, mnie raczej ataki ominely, ale np. Grace, ktora pisze w Texan in Tokyo, byla celem atakow. Nie ma tygodnia bez e-maila od jakiejs urazonej osoby, ze jak to ona moze byc z Azjata! Nie mowiac juz o stronkach, gdzie wrzucane sa zdjecia par AMXF (Asian Male X Female) z naprawde obrzydliwymi komentarzami, jednak mimo wszystko poza agresje werbalna w sieci i niekiedy grozby (jak w przypadku Rosjanki, ktora miala dziecko z Chinczykiem – ze podpala jej dom, ze powinna umrzec wraz z dzieckiem itd.) to na szczescie nie wychodzi. Mam nadzieje, ze nie bede musiala przekonac sie jak to jest, ale wg innych dziewczyn najlepiej zwyczajnie zignorowac, bo co komu do tego :)