FallenAngels

Hongkong kulturalnie – Dlaczego czasem boję się jeść po godzinie dwunastej w lokalnych jadłodajniach?

Upadłe Anioły

Oto jest odpowiedź naogłądam się filmów! Ja już taki mam charakter! Taki niebezpieczny i obsesyjny charakter, że jak coś polubię to kompletnie, całkowicie mnie to pochłonie. Będę czytać, przeszukiwać najskrytsze zakamarki Internetu, zwiedzać biblioteki i księgarnie i chłonąć kontent na You Tube, dopóki kompletnie nie wycisnę z tego ostatniej kropelki. Jak się na coś uprę to nie ma przebacz! Jest kilka rzeczy, do których płonę obsesyjną miłością i wśród nich są właśnie filmy Wong Kar Wai’a.

Wiele z tych filmów ukazuje dokładnie taki Hongkong, jaki ja widzę, na co dzień. Co z tego, że akcja Upadłych Aniołów rozgrywa się w połowie lat 90tych. Tak naprawdę Hongkong zmienił się mało od tamtego czasu. Zaludnione ulice, świetlne neony jeden na drugim, McDonalds, sklepiki wielkości komórek podwórkowych zapełnione po brzegi rzeczami, przeszkolone lodówki z Coca – Colą, okrągłe stoły na dworze i stołki, mięso na hakach, pokrzykiwanie po kantońsku i dym unoszący się z koszyczków bambusowych wypełnionych lokalnymi przysmakami. Taki był Hongkong od początku lat 60tych i tak jest teraz.

neon-city-hong-kong-x-post-from-rhongkong-16295

Taki też właśnie jest Hongkong w „Upadłych Aniołach”. Wong Kar Wai jest konsekwentnym w treści i formie swoich filmów. Cała historia jest mocno nasycona obrazem, dźwiękiem i pauzami. Podobnie do „Spragnionych miłości” opowiada o zawiłych relacjach między ludźmi. Podobnie do „Chungking Express” forma podzielona jest na kilka części i opowiada trzy, z pozoru niezależne od siebie historie, które jednak baczny widz będzie w stanie połączyć. Tak właśnie przeplatają się losy ludzkie ze sobą.

Niektórzy zarzucają temu filmowi brak większego sensu, że to tylko gra obrazów i świateł w połączeniu z nostalgiczną muzyką, że trzy historie w ogóle mają mało sensu. Taka właśnie jednak czasem jest hongkongska rzeczywistość. Trochę to nie ma sensu, ale jednak cały czas stale treść płynie w jednym kierunku – ludzkich emocji i pragnienia bliskości z innymi.

Sceny gangsterskie to też jeden z nieodłącznych elementów nasycających treść w filmach Wong Kar Waia. Pierwszy bohater to właśnie gangster (Wong Chi Ming grany przez Leona Lai) – płatny zabójca. Współpracuje on z piękną kobietą, która pomaga mu w lokalizowaniu osób do „zlikwidowania”. Oboje są zawieszeni w emocjonalnej próżni i co chwila każdy z nich próbuje wyciągnąć rękę w kierunku drugiego, po czym dochodzi do wniosku, że to jednak tylko mizerna fantazja. Bardzo podoba mi się jedno zdanie, które wypowiada dziewczyna, bo dobrze podsumowuje ono to o czym są filmy Wonga (tłum.) „Do niektórych ludzi nie chcesz się za bardzo zbliżyć, bo jak dowiesz się o tej drugiej osobie zbyt wiele to tracisz zainteresowanie. Ja jestem typem praktycznym – sama wiem, jak sprawić bym była szczęśliwa.” („Some people you really don’t want to get to close to. Find out about a person and you lose interest. I am the practical kind – I know how to make myself happy.” )

Fallen

He ZhiWu, tajwański włóczykij grany jest przez bardzo przystojnego aktora japońskiego pochodzenia Takeshi Kaneshiro. Zresztą, co tu dużo mówić Wong w doborze aktorów też jest bardzo konsekwentny, bo Kaneshiro pojawia się w wielu jego filmach. ZhiWu, jest totalnie odjechany, nocą włamuje się do różnych komercyjnych przybytków i „udaje” właścicieli natrętnie oferując swoje usługi niczemu niepodejrzewającym klientom.

2368679,MRum1fCz2O6_eLuS_9LWpLPsl+_dc+gypBT4ClHIYRvY+4oH_fbEpRbtj4Zub5e6jEcDMsJxX_yLRqxCvaC3fg==

I tak przez to swoje szaleństwo jednego dnia poznaje on Cherry (Charlie Yeung), obsesyjnie zakochaną młodą dziewczynę, która stawia sobie za zadanie upokorzenie dziewczyny – Blondie, swojego obiektu zakochania. I tutaj historia zatacza, koło, ale to już zostawię Wam do obejrzenia. W końcu nie po to jest ten wpis by były w nim spoilery.

Tytuł „Upadłe Anioły’ ma dla mnie dość jasne znaczenie. Każdy z bohaterów filmu, w społeczeństwie jest raczej niepożądany – zabójca, prostytutka, dobry włamywacz, rozpuszczona nastolatka bez celu w życiu. Każdy z nich ma jednak pierwiastek „anioła” w sobie – czułość, troskę o innych, miłość.

Film to przede wszystkim prawdziwe oblicze mrocznego Hongkongu z lokalnej perspektywy (wszystkie sceny rozgrywają się w nocy). Często akcja ma miejsce w tzw. Ca canting (czyli lokalnych ulicznych jadłodajniach). Wszyscy palą nieustanie papierosy i noszą ciemne okulary. Pomimo, że Hongkong jest jednym z najbezpieczniejszych miast na świecie, czasem moja wyobraźnia bierze nade mną górę i myślę sobie, że ten stary dziadek śpiący za ladą w Ca Canting w Sheung Wan po północy ma konszachty z mafią.

Całość możecie obejrzeć z angielskimi napisami na YouTube:

Co myślicie nt. tego filmu? Który film Wong Kar Wai’a jest Waszym ulubionym?

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • az mi sie przypomnialo jak pierwszy raz przylecialam do Hongkongu w 2012, w Polsce odbywalo sie EURO bylismy w stanie ogladac pozno w nocy, poszlismy w miedzyczasie do McDonaldsa po cos do jedzenia i przechodzilismy miedzy boiskiem a jakas mala uliczka kolo domu i Sing do mnie, zebym nie patrzyla, bo to moga byc gangsterzy i w ogole boj sie Boga 😀

  • Rick Baran

    Ukoloryzowalas pieknie fllm Wong Kar Wai, generalnie produkcje HK to kalki z zachodnich koncepcji, ciezko sie oglada, zlepki scen o roznej predkosci, bez ladunkow emeocjonalnych, tak jak i caly HK bez ladunku emocjonalnego, jestem stalym bywalcem w HK a wczesniej pracowalem tu dosyc dlugo my biali szukamy i domalowujemy temu miastu urok ktory zatracil w latach 80tych, wszak nic zlego w tym