DSC_0342_2

8 rzeczy, za które uwielbiam Hongkong

Ostatnio byłam trochę przygnębiona i do znajomych mocno narzekałam na życie w Hongkongu. Chyba już za bardzo się przyzwyczaiłam do wspaniałych rzeczy, których doświadczam, na co dzień i najwyższy czas dać sobie policzka w twarz i przypomnieć, co tak naprawdę sprawia, że to miasto fascynuje i „pochłania w całości”

1. Możliwość obcowania z kulturą chińską…

1382937_10153371042310352_291109873_n

Pomimo, że Hongkong to miejsce, gdzie jak mawiają „Wschód spotyka się z Zachodem”, a kolonializm odcisnął ogromne piętno na kulturze i stosunkach społecznych – to, wbrew potocznej opinii, w Hongkongu można zetknąć się z autentyczną kulturą chińską. Taką, której trudniej doświadczyć w Chinach po rewolucji kulturowej. Hongkong to miasto emigrantów z Chin, którzy w obawie przed represjami politycznymi bądź z poszukiwaniu „lepszego życia” napływali do Hongkongu z wielu stron kontynentu i przywieźli ze sobą zwyczaje, mentalność i sposób interakcji. Przede wszystkim przejawia się to w mocno ugruntowanym taoizmie i tradycjach wyznaniowych. Ma to oczywiście przełożenie na bardzo tradycyjne obchodzenie świąt. Tutaj przykładem może być „Święto Smoczych Łodzi”, które w Hongkongu obchodzi się z niezwykłą pompą. Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej, bo kultura chińska objawia się silnie w każdej dziedzinie życia codziennego. 10301605_10152085925935950_4253764909761292716_n

W przestrzeni miejskiej chińskiej kultury warto szukać w zadymionych świątyniach po środku dzielnic ze szklanymi wieżowcami; w wąskich uliczkach, nocą oświetlonych neonowymi chińskimi napisami; w kantońskich jadłodajniach z zaparowanymi szybami….to właśnie sprawia, że to miasto jest tak fascynujące!

IMG_4423

2. …a jednocześnie wszechobecna ogromna różnorodność kulturowa

Jako była kolonia, Hongkong jest również domem dla wielu Brytyjczyków, a wraz z nimi również innych reprezentantów świata zachodniego – Francuzów, Amerykanów, Australijczyków…jak i również wschodniego (Japończyków, Koreańczyków) Większość z nich należy do grona reprezentantów krajów rozwiniętych i w Hongkongu przeważnie zajmuje się pracą intelektualną. Na tym jednak wspaniała różnorodność się nie kończy gdyż istnieje duża grupa Hindusów, Nepalczyków, Pakistańczyków, Afrykańczyków oraz imigrantów w Azji Południowo – Wschodniej (Filipin i Indonezji). To właśnie w Hongkongu, a nie w Stanach znajduje się najbardziej globalny punktu na ziemi, gdzie na powierzchni 100 metrów kwadratowych 17 pięter w górę, krzyżują się drogi ogromnej ilości imigrantów i „back – packerów” z różnych stron świata. To Chungking Mansions które od dawna stymuluje wyobraźnię nie tylko Hongkończyków, ale i globalną popkulturę.

3. Możliwość poznawania niesamowitych i inspirujących ludzi na każdym kroku

…taka mieszanka kulturowa kreuje możliwość poznawania bardzo ciekawych ludzi. Ludzi, którzy podróżują, ludzi, którzy przemieszczają się za pracą w różne zakątki świata i dodatkowo pracują w bardzo różnorodnych zawodach.

IMG_0802

4. Widoki!!!

Tak naprawdę gdziekolwiek się nie ruszyć to widoki zapierają dech w piersiach. Czy to widok na Zatokę Wiktorii i wieżowce po stronie Hongkong, czy to widoki na naturę: wyspy, ocean – zawsze wywołują zachwyt.

IMG_0834

Fakt, że Hongkong położony jest na wyspach i części lądu sprawia, że praktycznie gdziekolwiek się nie znajdujemy będzie dostęp do wody! :)

5. Bliska styczność z tropikalną naturą, pięknymi plażami

Wystarczy godzina drogi od Central, żeby znaleźć się na plaży Shek O, półtorej godziny do Sai Kung, żeby po wspinać się po górach i zjeść świeże owoce można w wiosce rybackiej. Z jednej strony, Hongkong to wysoce rozwinięte rozwinięte miasto z wszelkimi wygodami i infrastrukturą z drugiej wspaniała egzotyczna natura, dzikie plaże i nieuczęszczane ścieżki wspinaczkowe.

60121_10153397974535352_235110483_n

W weekend zawsze można wybrać się na pobliskie wyspy: Lamma czy Cheng Chau i rozkoszować wakacyjną atmosferą, organicznym jedzeniem, brakiem samochodów i zachodami słońca przy plaży.

      6. Jedzenie!!!

To właściwie powinien być punkt pierwszy. Gdzieś ostatnio przeczytałam, że „Hongkończyk zje cokolwiek, co ma cztery nogi i nie jest stołem.” To chyba prawda, bo spectrum i dostępność wszelkiego rodzaju jedzenia jest w Hongkongu poza wszelkimi wyobrażeniami.

Pyszna i autentyczna kuchnia Wschodu i Zachodu jest niezwykle łatwo dostępna. Koncentracja restauracji z gwiazdkami Michelin należy do najwyższych na świecie. Z drugiej strony, popularne jest jedzenie uliczne – lokalne przysmaki gotowane i sprzedawane na ulicy za niewielkie pieniądze.

photoHongkończycy jedzenie traktują niemalże, jako hobby, a kulinaria, jako sztukę. Wiele osób dokumentuje niemal każdy swój posiłek na Instagramie i nie szczędzi pieniędzy na poszukiwania coraz to nowszych smaków.

7. Szybkość, jakość i efektywność transportu miejskiego

CNN Travel wypuściło kiedyś raport nt. najlepszych systemów transportu miejskiego i hongkońskie metro zostało uznane za najlepsze na świecie. Nie tylko ze względu na ilość połączeń i łatwość transferów, ale również czystość, niską awaryjność i wysoki komfort podróży. Na prawie każdej stacji znajdują się punkty z Wi-Fi, podziemny system jest odbiera sygnał telefoniczny i sygnał 4G. MTR, uzupełnia gęsta sieć piętrowych autobusów, a dodatkowo na wyspie Hongkong tramwajów.

Są również mniej regulowane mini busy, które kursują od punktu do punktu.

Popularne i stosunkowo niedrogie, jak na lokalne standardy, są również taksówki. Taksówki w zależności od obrębów, w których się poruszają mają różne kolory.

1523759_10151824109515950_1626555490_o

  8. Zwyczaj dawania sobie czerwonych kopert 

Trochę pół serio ten ostatni punkt, ale w końcu kto nie lubi z byle okazji dostawać kopert wypełnionych pieniędzmi tylko z takiego tytułu, że nie jest w związku małżeńskim? 😉

IMG_4327

A Wy za co pokochalibyście Hongkong?

ilovehongkong4sm

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • Za multikulti tygiel sygnowany znakiem Chunking Mansion.

    Za to, że jest działającą hybrydą Wschodu i Zachodu.

    Za to, że podróż ma tutaj wymiar trzywymiarowy.

    Za to, że można rozłożyć się z namiotem u brzegu lazurowego wybrzeża i jeszcze do tego za darmo.

    Za to, że można kupić tam Colors Magazine.

    Kiedy będzie wersja na drugą nóżk “czego nie lubię?”. ;]