Hong-Kong-Photography-by-Michael-Wolf-32446343

Zażarta walka o przestrzeń, czyli rynek mieszkaniowy w Hongkongu

Obecnie mieszkam w dzielnicy Tseung Kwan O znajdującej się na tzw. Nowych Terytoriach. Jest to dzielnica oddalona od Central o jakieś trzydzieści minut drogi metrem. Są to ziemie odzyskane. Odzyskane – nie od innych narodów w wyników wojen, a odzyskane z morza. Tak w Hongkongu wiele osiedli i budynków powstało na ziemiach utworzonych poprzez zasypywanie części nadbrzeża. Jesteśmy tutaj tak stłoczeni, że rząd stale szuka miejsc, które nadają się do zasypania i następnie budownictwa komercyjnego bądź mieszkalnego.

Manhattan-Hill-Condo-Towers-Hong-Kong-courtesy-of-Sun-Hung-Kai-Properties

 

Zródło: http://photomichaelwolf.com

Przeludnienie to ogromny problem miasta. Odbija się też bardzo negatywnie na środowisku. Odzyskiwanie ziemi z morza podnosi poziom wód, co jednorazowo nie ma większych konsekwencji, ale na szeroką skalę może przyczyniać się do prawdopodobieństwa kataklizmów środowiskowych. Dodatkowo zabijana jest przybrzeżna flora i fauna i niektóre gatunki mają utrudnione przetrwanie. Nie to jest jednak najgorsze…

Hongkong to jedno z najbardziej zaludnionych miejsc na świecie. Przyrost naturalny jest stale dodatni i nie dlatego, że to państwo-miasto jest rozwijające się i jest wiele urodzeń, ale dlatego, że jest na tyle rozwinięte, że ludzie dążą do osiedlania się tutaj. Polityka emigracyjna również sprzyja tym trendom. Hongkong, z wiadomych względów w tej chwili ma wręcz związane ręce jeśli chodzi o kontrole przypływu emigrantów z Chin kontynentalnych, gdyż jest Chinom podporządkowany. Na tak małej powierzchni jest jednak kłopot z ulokowaniem tych wszystkich ludzi.

Nowy obraz (3)

Trendy migracyjne do pewnego stopnia reguluje rynek. Segment nieruchomości należy do jednych z najdroższych na świecie.  Cenami przewyższa nawet Londyn. Do tego, warunki mieszkaniowe są na ogół są skromne. Po pierwsze, przestrzeń jest bardzo niewielka. Okna w większości mieszkań są niewielkie także raczej preferuje się mieszkanie zacienione niż nasłonecznione. 99% mieszkań na wynajem jest nieumeblowanych, co oczywiście ma swoje plusy, ale jak ktoś nie planuje się tutaj osiedlać na dłużej niż kilka lat oznacza dodatkowe inwestycje w wyposażenie.  Ja sama w zeszłym roku mieszkałam w mieszkaniu zupełnie bez dostępu światła dziennego i niestety były to warunki, w którym nie byłam w stanie długo wytrzymać.  Mały pokój w dwupokojowym mieszkaniu zazwyczaj jest w stanie pomieścić tylko jednoosobowe łóżko, więc wyobraźcie sobie jak małą przestrzeń życiową mają mieszkańcy Hongkongu.

Nie tylko obywatele klasy średniej kontynentalnych Chin upodobali sobie Hongkong na miejsce migracji, również bardzo bogaci Chińczycy z kontynentu chętnie nabywają tutaj nieruchomości i to bez względu na cenę. Posiadanie mieszkania w Hongkongu jest przejawem statusu w Chinach kontynentalnych, dlatego też takie osoby kupują nieruchomości w dużych ilościach, podbijając ceny. Takie mieszkania czy domy na ogół stoją puste. To kolejny powód dla którego przeciętnych Hongkońgczyk nie będzie pałał miłością do Chińczyka z kontynentu. Poprzez spekulowanie nieruchomościami ludzi z zewnątrz ceny stale rosną wypychając mniej zamożnych Hongkongczyków do warunków naprawdę ekstremalnych. Chęć zwiększenia zysków z wynajmu skłania właścicieli mieszkań do dzielenia ich na mniejsze jednostki, zapominając o przepisach bezpieczeństwa czy możliwościach architektonicznych budynku. Poniżej można obejrzeć krótki reportaż CNN na temat dzielonych mieszkań.

Cubicle houses czy klatki mieszkalne to koszmarny sen Hongkongu i obiecuję napisać post na ten temat, gdyż problem ten zwrócił moją uwagę już jakiś czas temu i boleję nad losem ludzi, którzy będąc pełnoprawnymi pracującymi obywatelami skazani są na warunki naprawdę nieludzkie.

Hong-Kong-Photography-by-Michael-Wolf-56235345

Żródło: http://photomichaelwolf.com

Ze względu na ograniczoną powierzchnię buduje się tutaj również bardzo wysoko. Mój blok ma 50 pięter i ja mieszkam na 42. Wyraźną zaletą wysokiego budownictwa jest to, że z wyższych pięter widoki są dość imponujące, niezależnie od tego czy mieszka się w mieście czy poza. Oczywiście za widoki trzeba płacić i im wyższe piętro tym wyższa cena. Mieszkań z pierwszej ręki praktycznie nie ma. Ogromna przewaga ofert jest pod kontrolą agencji nieruchomości, którym w Hongkongu płaci nie tylko właściciel, ale również wynajmujący. Wiele osób przyjeżdżających do Hongkongu z Europy zachwyca się tutejszym stylem życia: możliwościami biznesowymi czy kariery, infrastrukturą, egzotyką, ale zarazem dostępnością europejskiego stylu życia. Te osoby, mieszkając w hotelu, bądź zatrzując się tu chwilowo często nie zwracają uwagi na warunki mieszkaniowe, które niestety zmywają piękny sen z powiek dosyć szybko.

m5 M2 m6 m4

 Żródło: prywatne

 

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • Przerażające są te budynki…. Na prawdę aż strach ogarnia na sam widok na zdjęciu, a co dopiero w rzeczywistości.

    • No rzeczywiście troche “pudełka na buty”, ale tak naprawde te wielkie osiedla sa nowsze, wiec znacznie lepiej sie tu żyje niż w starszych budynkach co maja tylko po 10 pięter.

    • Moim zdaniem nie przerażające, ale porażające, może przytłaczające ale i piękne :)

  • swietnie widziec ‘naszych’, malo jest Polakow w HK – z 70, moze 80 osob jako taka ‘stala garstka’ – jesli chcialabys sie jakos zintegrowac to zona 陳家洛, Gabriela jest ‘na czele’, raz w miesiacu nawet odprawiana jest msza w j. polskim :) ale to tylko taka sugestia. w sumie to zazdroszcze, bo choc moj TZ urodzony i wychowany w Tuen Mun to jedynie moglam tam mieszkac pare miesiecy, ale praca to praca :) jesli bedziesz sie chciala przeprowadzic w tamte okolice moja tesciowa moze Ci wynajac ok. 50m mieszkanie doslownie pod TMTPlaza :) tyle no, rozpisywac sie nie bede, ale na pewno sledze 😉

    • Hej, tak słyszałam już o Pani Gabrieli, ale osobiście jej nie poznałam. Za to z polskim towarzystwem się częściowo zaprzyjaźniłam. Życzę szybkiego powrotu do ukochanego HK! :)

  • Kiedyś miałam okazje nocować w Hong Kongu i pamietam ten szokująco mały pokoik na górze olbrzymiego wieżowce, który nie kojarzył się w ogóle z hotelem. To było w sumei łóżko otoczone ścianami i jedna półka na ścianie. Nie mieliśmy nawet miejsca na torby. Zawsze mnie to jakoś odstraszało od tego miejsca, taka lekka klaustrofobia

  • niesamowity widok, ale też straszny, nie wyobrażam sobie w takim miejscu mieszkać ale chętnie bym to zobaczyła na własne oczy…

    http://mamasaidbecool.blogspot.com/

  • Przerażające są te bloki, ale jest coś magicznego w Hong Kongu więc pewnie kiedyś tam trafię :) Czy Polakowi łatwo jest znaleźć pracę? Czy wystarczy znajomość j. angielskiego aby się o nią ubiegać ?

  • malinowakokarda

    Trochę przerażająca perspektywa… Z moją niedawno rozwiniętą miłością do przestrzeni ciężko było by mi się odnaleźć w tak ciasnym mieście. Chodź po wyjściu na balkon ostatnich pięter przestrzeni raczej nie brakuje ;).

  • Pingback: Zażarta walka o przestrzeń, czyli rynek mieszkaniowy w Hongkongu | kwestierozne()

  • Pingback: Piekło w raju. Ludzie mieszkający w klatkach. | Hong Kong Dreaming()

  • Pingback: A teraz coś z zupełnie innej beczki ;)…kolonialna tradycja popołudniowej herbatki | Hong Kong Dreaming()

  • Kuba

    dziękuję za Twojego bloga! Jest świetny.
    Wpadam coraz częściej. Rok temu rozważałem przeprowadzkę do HK. Dwa razy byłem byłem dłużej przejazdem -piękne miasto.
    Napisz proszę coś o cenach wynajmu.
    W Tseung Kwan jest pewnie sporo taniej niż w Kowloonie? Jakie to kwoty za mieszkanko? Jakie za pokój?
    Z góry dzięki.
    Pozdrawiam gorąco

    • Fajnie, że znalazłeś coś dla siebie na moim blogu. Rynek nieruchomości w Hongkongu jest niezwykle zmienny i ceny zazwyczaj kształtują się w pozycji do czynników takich jak metraż, rodzaj budownictwa, odległość od środków transportu oraz dzielnica. Jeśli masz konkretne pytania to odpiszę Tobie na priv. :)

  • Pingback: Hongkong czy Nowy Jork? Wschód czy Zachód? – życie w mega miastach | Hong Kong Dreaming()

  • Paulina

    Hej Kasia! Uwielbiam Twojego bloga! Przyznam się, że Hong-Kong zrobił na mnie niesamowite wrażenie! Przez pół roku mieszkałam w pobliskim Shenzhen, a do Hong-Kongu jeździłam odwiedzać moich znajomych. Niesamowite jest to, że w ciągu 40 minut podróży przenosiłam się w zupełnie inny świat! Mam porównanie kultury typowo chińskiej do tej z Hongkongu, i powiem Ci, że według mnie Hong-Kong zabrał to co najlepsze z najstarszej kultury świata! Największym plusem bylo dla mnie podejście do religii mieszkańców HK i czułam w tym mieście ducha buddyzmu. Niestety Chiny stają się coraz bardziej nastawione na konsumpcje, zapominając przy tym o aspekcie duchowym. Nie tylko ja, ale i moi znajomi zawsze “po cichu” zazdrościliśmy ekspatom mieszkającym w HK! Byloby to region iście idealny gdyby nie horrendalne ceny na rynkach nieruchomości i astronomiczne ceny mieszkań. Ta kwestia troche odbiera wolność i poczucie stabilności mieszkańcom, co jest chyba jedną z kluczowych wartości dla kazdego człowieka. Cieżko mi sobie wyobrazić takie warunki, kiedy na codzień mieszkam w 200 metrowym domu na obrzeżach miasta.
    Pozdrawiam Cię gorąco!!!!

    • Paulina dzięki kochana! Musisz częściej odwiedzać HK – skoro tak Ci się podoba i masz tak blisko! To co mówisz to prawda za 200 m2 w HK trzeba płacić jakieś kosmiczne sumy nawet na obrzeżach miasta także chyba zdecydowanie lepsze SZ jeśli lubisz przestrzenie :)