IMG_1128

Typowy dzień z życia Hong Kong Dreaming

Jeden z czytelników poprosił bym opisała typowy dzień z mojego życia w Hongkongu. To samo pytanie zadała już mi wcześniej Ania z bloga wAzji.pl, ale chętnie opiszę swoją hongkongską codzienność. Wpis przygotowuję również ze względu na to, że chciałabym się nieco przed Wami wytłumaczyć z nielicznych wpisów w ostatnich miesiącach. Będę pisać lepiej i więcej! Obiecuję!

Aby poszerzyć to co wcześniej powiedziałam u Ani, przygotowałam skrócony dziennik czynności, które wykonuje w ciągu dnia. W tygodniu moje życie wygląda na dość rutynowe, ale tak naprawdę każdy dzień jest inny i nierzadko spotykają mnie różne fajne niespodzianki.

5:45 – pobudka

Wstaję rano, bo celuję by złapać autobus o 6:20. Wypijam szklankę wody, wskakuje w wygodne ciuchy sportowe. Pakuję torby i śniadanie i w pośpiechu wychodzę.

6:20 – przejazd autobusem z Kennedy Town do Happy Valley

Obecnie jestem na projekcie u klienta, którego siedziba znajduję się w Happy Valley. Codzienny dojazd tam, pomimo stosunkowo niedalekiej od mojego miejsca zamieszkania lokalizacji na wyspie Hongkong zajmuje mi około 45 minut. Rano przeważnie się korki, do tego autobus zatrzymuje się na wielu przystankach, co zwiększa czas przejazdu.

IMG_0830

IMG_0831

7:00 – siłownia

Odkąd odkryłam, że w budynku, w którym pracuje jest pracownicza siłownia staram się chodzić prawie codziennie. Teraz problem polega głównie na tym, że mam „work out buddy” i trudno już mi się wymiksować z tematu, skoro rano zawsze na mnie czeka na siłowni.

IMG_1125

8:00 – zimny prysznic

Żartuję z tym zimnym. Biorę szybki prysznic, poranna rutyna i wjazd na górę do biura

8:30 – praca

Co prawda klient, z którym obecnie pracuję zaczyna swój dzień, o 9, ale ja zawsze staram się zacząć wcześniej. Chcę sprawdzić maile, zjeść śniadanie i podjąć kroki w razie jakiś niespodziewanych historii. Jeśli zdarzy mi się mieć więcej czasu schodzę na kawę do lobby budynku, gdzie ostatnio otworzyli modny w Hongkongu coffee shop Pacific Coffee.

10:00 – spotkanie

Punkt 10 mam zawsze spotkanie z klientem, do którego wcześniej przygotowuje się po siłowni. Po tym spotkaniu kończy się rutyna dnia codziennego i zaczynam adaptować się do tego co przyniesie mi dzień w pracy.

12:30 – lunch

W Hongkongu, podobnie jak w innych krajach przewidziana jest godzina na lunch. Tyle, że w Hongkongu ta godzina jest znacznie bardziej celebrowana. Ludzie po prostu wychodzą z biurowców i nieczęsto jadają przy biurkach, co jest tak niezmiernie popularne w Europie. Tym samym, ja przeważnie wychodzę z kolegami i koleżankami z pracy do pobliskiego sushi, gdzie Pani kelnerka zna na pamięć to, co zawsze zamawiamy. Czasem przygotowuje lunch box i jem w biurze, ale nie jest to regułą.

IMG_1126

1:30 – praca

Praca, praca, praca. Staram się zawsze być w miarę efektywna i nie tracić zbyt wiele czasu w pracy. Praca wolno oznacza kończenie bardzo późno. Swoją pracę muszę wykonać, niezależnie od godzin pracy, a że mam spotkania w ciągu dnia to zmniejsza mój czas pracy w 8 godzin do 6 czasem nawet mniej. Stale uczę się, więc jak być bardziej efektywną w swoim działaniu.

IMG_1124

17:30 – spotkania

Na koniec dnia często również mam poustawiane spotkania, choć bywa, że mam końcówkę dnia wolniejszą i mogę wyjść wcześniej z pracy.

7 – 8 – koniec pracy

Takie godziny pracy, jakie mam w Hongkongu są uznawane za normę, a wręcz za dość lekkie godziny pracy. Stałe pracowanie do 10-11 w nocy nikogo tutaj nie zdziwi. Projekt, nad którym obecnie pracuje przechodzi przez fazy intensywności, więc oczywiście często muszę się do tego zaadoptować.

9 – 10 – kolacja

Po drodze do domu robię małe zakupy i przeważnie jem kanapkę albo sushi na kolację. Szperam w Internecie, gadam na Skypie, czytam książkę albo oglądam seriale do północy.

IMG_1123

12- 1 – koniec dnia

Kładę się na ogół koło północy. Ostatnio bardzo mi zależy żeby iść wcześniej spać, ale niestety uzależnienie od Internetu i seriali robi swoje. Lol J

Ciekawa jestem jak wygląda lunch w Polsce: czy wychodzicie z biura czy zamawiacie na wynos czy może przygotowujecie jedzenie w domu?

Share on Google+Share on LinkedInPin on PinterestTweet about this on TwitterShare on TumblrShare on Facebook
  • OSM

    Super tekst. Zmień tylko adoptować na adaptować – to pierwsze dotyczy adopcji dzieci na przykład, a to drugie dostosowania się. Jedna literka, a jaka zmiana 😉

  • gostek

    hmm siłownia przed śniadaniem? Nie wiem jakim trybem ćwiczysz, ale myślę, że lepiej byłoby robić odwrotnie – organizm musi mieć dostarczone białko i węglowodany by mieć co spalić, inaczej będzie szło z mięśni. Jesz sushi dwa razy dziennie, nie nudzi się po takim czasie? 😀

    No i mam pomysł na kolejny Twój tekst – zrób fotki z zakupów i w sklepie, jakie są produkty, jak wygląda to wszystko itd. Możesz też dać przykładowe ceny w przeliczeniu na zł.

    • Muszę przyznać,
      że jestem wielką fanką sushi i jest to jedna z bardziej ekonomicznych opcji
      lunch tutaj: łatwo dostępna i w dobrej cenie. Niestety muszę zjeść śniadanie po
      siłowni inaczej raczej nie mam kiedy, chyba, że w autobusie, ale niestety
      jedzenie jest zabronione w publicznym transporcie w Hongkongu.

      Pomysł jest fajny
      i chętnie napiszę na ten temat. Dzięki J

  • No dobra, nie mogę się powstrzymać: i tak… tego, szczęśliwa jesteś tak żyjąc? Wygląda na to, że na “życie-życie” zostaje niewiele czasu…

    • Ogólnie jestem szczęśliwa, robię to co lubię w ciakwaym środowisku i z ciakawymi ludźmi. Praca mi przynosi wiele satysfakcji. Oczywiście bywam zmęczona, ale odbijam sobie w weekedny :)

      • OKa, to najważniejsze :-) Jeszcze 1.5 miecha i sam zobaczę jak to jest w HongKongu, może też stwierdzę, że nawet przy takim trybie życia byłoby warto? 😉

  • Weronika Siuta

    w polandii, w warszawie podobnie. co prawda nie wstaje o 6 bo wolę nie jeść niż pocić się na siłowni 😉 ale reszta schematu jest dość podobna, pracuję w dziale handlowym sporej firmy outsourcing’owej, dużo spotkań to norma, ciągle dużo się dzieje, a wszystko jest na wczoraj!
    lunch, jak pisałaś najczęściej – podano na biurku; staram się gotować w domu, ale czasem jak dziś zjadam serek wiejski z pomidorami i zalewam się kawą 😉 wracam do domu z komputerem oczywiście koło 19, w domu często support projektowy, ogarnianie chacioszki, jakieś zakupy spożywcze i ani się obejrzę jest 22, plus wspomniane przez Ciebie seriale ;))) w łóżku, o ile nie padnę wcześniej na kanapie, ląduje koło 24 i tak naprawdę tylko w weekendy jest czas, żeby coś “z sobą zrobić”.

  • Sushi 2 razy dziennie, super sprawa! Ale powiem ci, że w Malezji mój dzień jest dość podobny, tyle że nie mam tyle samozaparcia, żeby iść rano na siłownię 😉 Ale długie, nienormowane godziny pracy, przerwa na lunch w restauracji i seriale po północy – pod tym się zdecydowanie podpisuję, haha

  • Pingback: Hongkong aktywnie – Jak niefortunny zbieg okoliczności popchnął mnie w stronę jogi? | Hong Kong Dreaming()

  • Piotr

    Fajne kanapki :)